Północniaki Poznaniaki w niedzielę znów zagościły na wspólnym haszczym wybieganiu. Po raz pierwszy na wybiegu w parku Jana Kasprowicza, zaraz obok Areny.

 

Sama byłam tam już kilka razy wcześniej. Grupowo pomijaliśmy, bo nie wszyscy ufali dość niskiemu ogrodzeniu. Owszem, jest niższe niż na pozostałych wybiegach, za to solidniej wykonane – nie z siatki, tylko z ogrodzenia panelowego. Na szczęście żaden z naszych wysoko wyspecjalizowanych w ucieczkach psów nie wpadł na to, żeby próbować je przeskoczyć;)

 

Wybieg nie jest duży, chyba najmniejszy z poznańskich, ale ma dwa wejścia ze śluzami i ławeczki. Nie ma w jego obrębie żadnych drzew ani krzaków, ale przynajmniej dzięki temu psy bardziej zajmują się sobą niż otoczeniem:)

 

Zabawa była udana. Chyba nawet za bardzo, bo w pewnym momencie zmęczony Loki sam stwierdził, że czas wracać do domu:)